Pięciu muszkieterów – czyli nadzieje NCAA

Wybór pięciu najlepszych graczy NCAA przypomina grę w ruletkę. Bo odrzucając kandydatów oczywistych, za którymi stoją typy amerykańskich fachowców, pozostaje tylko wiara w czysty talent. A ten w zawodowym sporcie to za mało.

Dzięki uprzejmości ESPN America miałem okazję obejrzeć ostatnio kilkanaście spotkań NCAA. Jak co roku, studenckie rozgrywki robią niesamowite wrażenie jeśli chodzi o zaangażowanie w grę (nieporównywalnie wyższe niż w wielu meczach NBA) i szalone zagrywki, które czasami kończą się nieoczekiwanym fiaskiem.

I jak co roku oglądając NCAA ma się świadomość, że z niektórych z tych chłopaków wyrosną kiedyś gwiazdy. A pozostali rozmienią swój talent rozmienią na drobne. Największy nawet talent czasami bowiem nie wystarcza. Obstawianie, kto z 18-22 latków zagra w NBA i zrobi tam karierę bywa więc ryzykowne. Sam się na tym obstawianiu nieźle przejechałem będąc przekonanym, że karierę w najlepszej koszykarskiej lidze świata zrobią choćby Jordan Hamilton (Texas), James Dyson (Connecticut), Da’Sean Butler (West Virginia), Jacob Pullen (Kansas State), Perry Jones (Baylor) czy duet Ohio State – John Diebler i David Lighty. Tymczasem nic z tego – choć wydawało się, że chłopaki mają niesamowite papiery na granie – w NBA z wymienionych gra w tym sezonie tylko Jordan Hamilton (Denver) i to dość słabo.

Pomimo to podejmę się po raz kolejny, może bezsensownego wyzwania, ale jednak opisania kolejnego rzutu graczy, którzy powodują, że szczęka mi opada, a ręce zbierają się same do oklasków. Oto Top 5 graczy, których gra zrobiła na mnie w tym sezonie powalające wrażenie. Przynajmniej z grona kilkunastu (może nawet 20) drużyn, które widziałem w akcji:

1. Brandon PAUL (ILLINOIS Fighting Illini) – 6’4″ Senior

b_paulJeden z najbardziej dojrzałych graczy uniwersyteckich, jakich w życiu widziałem. Nie dość, że ma świetny jump shot i nieźle penetruje, to na dodatek podejmuje na boisku bardzo dobre, przemyślane decyzje, które wspiera nadzwyczajną, jak na takiego młodego chłopaka pewnością siebie. Gdybym miał porównać go z kimkolwiek z draftów ostatnich lat najbliżej mu do Evana Turnera (Ohio State, nr 2 draftu 2010 roku), choć Turner bywał na boisku roztrzepany, a jego dwa pierwsze sezony w NBA, były trochę poniżej poziomu nr 2 swojego rocznika (choć trzeba pamiętać, że standard ten w ostatnich latach nieco zaniżył Hasheem Thabeet).

Jestem przekonany, że Paul w NBA zagra. Jeśli da radę przeskoczyć ten trudny etap – z amatora do profesjonalisty może zostać nawet gwiazdą. A może i nie. Czego przykładem wspomniani wcześniej Butler i Pullen czy choćby Scottie Reynolds (Villanova).

Typ nbadraft.net (7.12.2012): 39 miejsce w 2013 roku. Moim zdaniem będzie w Top 15. A i tak uważam, że zasługuje na Top 5. 🙂

2. Mason PLUMLEE (DUKE Blue Devils) – 6’10” Senior

mas_plumlee us_presswire 300Jego starszy brat Miles już w NBA gra (26 nr draftu AD 2012) – w Indianie i to mocno sporadycznie. I choć większość serwisów draftowych z nbadraft.net i draftexpress.com uznaje, że najlepszym graczem wysokim w USA jest w tej chwili Cody Zeller (Indiana), ja osobiście uważam, że klan Zellerów (Tyler gra w Cavaliers, a Luke w Suns), musi jeszcze popracować by dorównać braciom Plumlee (trzeci Marshall kontuzjowany siedzi na ławce w Duke).

Mason wygrywa z Codym Zellerem większą aktywnością na tablicach, zmysłem do gry kombinacyjnej i nieco większym arsenałem zagrań ofensywnych. Wygrywa oczywiście tylko moim zdaniem i tylko na razie. Za 2-3 lata zobaczymy, który z nich będzie lepszy. Ja stawiam na Masona Plumlee – 19,2 ppg i 11,3 rpg – robią wrażenie.

No i najciekawsze, choć nie mające żadnego znaczenia – bracia Plumlee urodzili się w Warszawie. Co prawda tej w stanie Indiana, ale to zawsze coś. 😉

Ty nbadraft.net: 14 miejesce w 2013 roku. Moim zdaniem ścisłe Top 7 ze wskazaniem na Top 5.

3. Anthony BENNETT (UNLV Rebels) – 6’8″ Freshmen

a_bennett 300Talent pierwszej wody. Według ESPN nr 7 w klasyfikacji najlepszych graczy szkół średnich w USA w 2012 roku. Moim zdaniem najlepszy Power Forward w NCAA w tej chwili. Tylko Anthony Davis (nr 1 draftu 2012 z Kentucky) robił na mnie na tej pozycji tak wielkie wrażenie jak Bennett. Potrafi rzucić z dystansu, doskonale gra pod tablicami, a jego wsad z California Bears pokazuje, że w nogach ma dynamit. Ostatni raz w UNLV grał tak Larry Johnson (nr 1 draftu AD 1991).

Jego przyszłość w drafcie w dużej mierze zależy od tego jak UNLV spisze się w March Madness 2013. Ale nawet jeśli pójdzie im słabo, to i tak nie przekreśla kariery. Czego przykładem w ostatnich latach Lavoy Allen (Temple, a obecnie 76 ers) i Kenneth Faried (Morehead State, a obecnie Nuggets)

Typ nbadraft.net: 15 miejsce w 2013 roku. Moim zdaniem ścisłe Top 7 ze wskazaniem na Top 5.

4. Trey BURKE (MICHIGAN Wolverines) – 6’0″ Sophomore

t_burke 300Michigan to drużyna, która robi na mnie w tym sezonie największe wrażenie. Niestety wiem, że to nic nie znaczy, bo przez dwa sezony wydawało mi się, że Ohio State mają najlepszą drużynę uniwersytecką w USA, a niewiele z tego wynikło (w Final Four zagrali dopiero, gdy doszedłem do wniosku, że jednak jej nie mają).

Burke jest mózgiem tej ekipy, w której gra kilku kandydatów do kariery w NBA z synami gwiazd tej ligi Timem Hardawayem Jr i Glennem Robinsonem III na czele (dorzuciłbym do tgo jeszcze Nika Stauskasa, Jordana Morgana i Mitcha McGary).

Ale to Burke gra pierwsze skrzypce, łącząc w sobie, co na poziomie uniwersyteckim dość rzadkie umiejętność rozgrywania piłki z talentem rzutowym. Większość z uniwersyteckich, niskich shooterów dopiero w NBA uczy się bowiem jak rozgrywać. O ile tam trafią. A Burke umie zagrać jak Kemba Walker, a czasami pokaże też umiejętności Mike’a Conleya.

Z takimi jak on maluchami, prognozowanie jest ryzykowne. NBA jakoś niskich nie hołubi, choć ostatnie lata to istna inwazja niski rozgrywających. Ale znam takich, którzy w NBA grać mieli, a nic z tego nei wyszło – patrz Jacob Pullen (Kansas State) i Kalin Lucas (Michigan State). Jeśli jednak Burke nie dozna jakiejś tragicznej kontuzji lub nie odbije mu woda sodowa ma szanse osiągnąć równie wiele, jak ojciec jego kolegi z drużyny Tim Hardaway. Ale to samo myślałem o Jimie Fredette, więc równie dobrze mogę się mylić.

Typ nbadraft.net: 22 miejsce w 2013 roku. Moim zdaniem Top 15 ze wskazaniem na Top 10. Wiele zależy od tego, kto będzie szukał rozgrywającego.

5. Jordan ADAMS (UCLA Bruins) – 6’5″ Freshman

Indiana State v UCLATego chłopaka nawet trudno znaleźć w Mock Draftach na 2013 i 2014 rok. Jego kolega z drużyny Shabazz Muhammad zdaniem nbadraft.net jest nr 4 przyszłorocznego draftu. I choć obaj są freshmenami, nieśmiało uważam, że Adams jest w tej chwili graczem lepszy niż Muhammad. Ten ostatni to zawodnik dość jednowymiarowy – przebojowy slasher z dość przeciętnym rzutem z dystansu. Na NBA to za mało, choć papiery na stanie się drugim Paulem Millsapem ma.

Adams ma to, czego Muhammadowi brakuje – niezły dystans, lepszy przegląd pola, a gdy Muhammad był zawieszony był absolutnym liderem swojej drużyny. Ma szanse być niezłym graczem. Lub skończyć jak Adam Morrison (Gonzaga) – czas pokaże.

Typ nbadraft.net: brak. Moim zdaniem Top 10 – tylko kiedy? Tego nie wiadomo.

POCZEKALNIA

Cóż, gdybym miał się przypodobać wszystkim gustom i oczekiwaniom ta poczekalnia powinna liczyć kilkadziesiąt nazwisk. Ale to chyba nie ma sensu. Zacznijmy od kilku nazwisk oczywistych:

Shabazz Muhammad (UCLA), Otto Porter Jr i Markel Starks (Georgetown – przy okazji ta drużyna robi na mnie takie wrażenie jak dwa lata temu Ohio State), Alex Poythress (Kentucky), James McAdoo (North Carolina), CJ Leslie i Lorenzo Brown (North Carolina State), Tim Hardaway i Glenn Robinson (Michigan Wolverines)

lekceważeniem byłoby też nie wspomnienie o graczach bardzo wysoko ocenianych przez amerykańskich skautów – czyli faworytów mocków – Cody Zeller (Indiana), Nerlens Noel (Kentucky) – tych panów w akcji widziałem, ale nie wiedziałem np. Marcusa Smarta (Oklahoma State), CJ McColluma (Lehigh), Tony’ego Mitchella (North Texas) i Douga McDermotta (Creighton)

oraz kilka mniej oczywistych

Kyle Anderson (UCLA), Rasheed Sulaimoon, Seth Curry i Ryan Kelly (Duke), Michael Carter-Williams i Brandon Triche (Syracuse), Erik Murphy i Patric Young (Florida), Kelly Olynyk i Elias Harris (Gonzaga, ten drugi z pewnymi wątpliwościami), Nik Stauskas (Michigan), BJ Young (Arkansas), Jamaal Franklin (San Diego State), Allen Crabbe (California)

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Draft, NCAA, Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s