Byle wrócić do Nowego Jorku

Wielka opera mydlana dobiegła końca. Carmelo Anthony, gracz ze ścisłego panteonu gwiazd NBA, po miesiącach dostarczania plotek dla magazynów sportowych na całym świecie zmienił klub. Obyło się bez zaskoczeń. Z Denver Nuggets Anthony przeniósł się do New York Knicks.

Carmelo Anthony tęsknił do domu. Urodzony w Nowym Jorku absolwent Syracuse postawił wszystko na jedną kartę

Knicks oddali za Anthony’ego wszystko, co mieli cennego, oprócz jednego koszykarza – Amare Stoudmire’a. Generalny menedżer Donnie Walsh i właściciel James Dolan liczą teraz na zbudowanie wielkich Knicks na dwóch zawodnikach. Bulls i Jazz w latach 90-tych się udało, Lakers i Spurs na przełomie wieków również. I choć ostatnio jest raczej moda na trojaczki (Lakers – Bryant, Gasol, Odom; Celtics – Garnett, Allen, Pierce; Spurs – Duncan, Parker, Ginobili) nie oznacza to, że Knicks są bez szans.

Słowem wstępu dla mniej wtajemniczonych. Anthony to przez ostatnie 7 lat bezapelacyjny lider Denver Nuggets, drużyny, która w 2009 r. dzielnie stawiała czołow w finale konferencji zachodniej LA Lakers. Pewny niemal kandydat do Basketball Hall of Fame. Wybrany w 2003 r. z trzecim numerem draftu (za Lebronem Jamesem) i tuż przed Dwyanem Wadem i Chrisem Boshem.

Dlaczego więc Denver pozbywa się Anthony’ego? Anthony nie chciał z drużyną z Colorado przedłużyć kontraktu (65 mln dol. za 3 lata gry, jedna z najwyższych pensji we współczesnym sporcie). By móc na Anthonym zarobić Denver postanowili go wymienić, bo za rok ich gwiazda trafiłaby za darmo do konkurencji. Najprawdopodobniej do drużyny, która dałaby więcej.W podobny sposób Cleveland stracili latem Lebrona Jamesa – dla wielu najlepszego obecnie koszykarza globu.

Poszukiwania nowego domu dla Anthony’ego zaczęły się jeszcze przed tym sezonem od pogłosek o jego przejściu do Nowego  Jorku, a zakończyły się transakcją z Nowym Jorkiem na 2 dni przed transferowym deadlinem (24 luty). Mydlana opera zatoczyła koło.

Knicks oddali do Nuggets – Raymonda Feltona, Wilsona Chandlera, Danilo Galinariego i Timofieja Mozgowa, czyli 70 proc. podstawowego składu (bez Stoudemire’a i Landry Fieldsa). W zamian jako dodatek do Anthony’ego otrzymali niezłego staruszka (prawie 35-letni Chauncey Billups) oraz pakiet rezerwowych, którzy od lat mają kłopoty ze znalezieniem sobie klubu (Shelden Williams – szósty klub w 5 sezonów, Anthony Carter, Renaldo Balkman).

Kto na tym zyska? Mam nadzieję, że wszyscy. Denver wciąż ma niezły skład (Felton/Lawson, Afflalo, Chandler, Martin, Nene), świetnego trenera (George Karl) i szanse na playoffs. Nowy Jork – dwie megagwiazdy Anthony’ego i Stoudemire’a – otoczone zespołem przeciętniaków. Na pierwszy rzut oka lepiej wychodzą na tym Nuggets. Moim jednak zdaniem to Knicks staną się dzięki tej transakcji nową siłą NBA.

Anthony to dystansowy morderca o wzroście 203 cm. Stoudemire doskonale gra pod koszem, ale od kilku sezonów też świetnie rzuca z krótkiego dystansu. Trudno grać przeciwko drużynie, której dwie największe gwiazdy mogą automatycznie razić z każdego miejsca na boisku. Aby ten miks był morderczy potrzebny jest tylko dobry rozgrywający. Takiego Knicks zyskują w osobie Billupsa. Tyle, że to broń krótkookresowa. Billups (mistrz NBA z Pistons) skończy w tym roku 35 lat. A Anthony i Stoudemire będą grać ze sobą najprawdopodobniej przez najbliższe 4 sezony (jak wynikałoby z ich kontraktów).

Cała nadzieja w trenerze Mike’u D’Antonim. Felton, przez lata pierwszy rozgrywający Bobcats, w Knicks był odkryciem grając najlepszy sezon w karierze. To jego i świetnego, skutecznego zadaniowca Chandlera żal najbardziej. Mike D’Antoni ma jednak dobrą rękę do rozgrywających. Pod jego okiem przeciętniacy stają się ligowymi średniakami (Chris Duhon rok temu), a średniacy awansujądo pierwszej ligi (Felton). Przeciętniaków i średniaków na niskich pozycjach jest w NBA naprawdę sporo. I wielu ma duży, niewykorzystany talent. D’Antoni ma czas by znaleźć kolejny diamencik. Na razie muszą mu wystarczyć Toney Douglas (dobrze ruca, słabo rozgrywa) i rookie Andy Rautins (na uczelni Syracuse – tej samej z której wywodzi się Anthony – był prawdziwym przywódcą) i weteran Anthony Carter.

Przy okazji Knicks zadbali, by Landry Fields (może grać na dwóch pozycjach SG i SF) nie czuł się samotny i bezkonkurencyjny, i ściągneli z Timberwolves Coreya Brewera. Oddali niechcianych i ciążących im na budżecie Eddy’ego Curry i Anthony’ego Randolpha. Tyle, że Brewer to jeden z najbardziej nieodpowiedzialnych i szalonych koszykarzy zaludniających parkiety NBA. Wielkiej kariery w Knicks mu nie wróżę, mimo że D’Antoni preferuje szalone tempo i krótkie akcje.

Denver wyszło na transakcji nieźle – lepiej jest dostać kilku dobrych koszykarzy niż zadowolić się niczym. Ale to Knicks zagwarantowali sobie przyszłość w gronie pretendentów do tytułu mistrzowskiego. A tego ostatniego nie zdobyli o 1973 roku, gdy drużyną Knickerbockers rządzili Walt Frazier, Bill Bradley i Earl Monroe, a tło dla nich stanowił Phil Jackson. Ostatni mistrzowie w najbliższych latach kończą siedemdziesiątkę. Czas na następców.

Kto Waszym zdaniem najwięcej zyskał dzięki transferom? Odpowiedźcie sami w zakładce SONDY

Photo – Source: flickr.com. Author: ballerblogger

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under NBA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s